poniedziałek, 16 listopada 2015

O LEKTURACH SZKOLNYCH

Witam wszystkich!
Wiem, że długo nie wstawiałam żadnego posta, za co już dostałam zrypki od koleżanki (dzięki Miśka xd). I wiem też, że ten post miał być o zajęciach dodatkowych, ale postanowiłam zmienić moje niecne plany i dziś napiszę o lekturach szkolnych. W sumie nie wiem czy mogę ten wpis zaliczyć tylko do lektur. Będzie też wzmianka o nauczycielach. A więc zaczynajmy.

W szkole każą nam czytać książki. Rozumiem, że czytać trzeba,  ale po co mamy czytać takie książki jak: "Krzyżacy" Henryka Sienkiewicza, "Potop" Henryka Sienkiewicza, "Quo Vadis" Henryka Sienkiewicza? Takie książki tylko zniechęcają człowieka do czytania! Zrozumiałabym jeszcze jakieś ciekawe książki, przy których się nie zaśnie. Ale nie! Każą nam czytać jakieś starożytne książki, pisane w jakimś dziwnym języku! Po co czytać takie książki? Po to aby znienawidzić czytanie? Już wolę dostać jedynkę ze sprawdzianu, niż rodzić nienawiść do każdej książki, jaką kiedykolwiek zobaczę. A teraz takie pytanko. Czy dalibyście radę przeczytać "Krzyżaków" na grudzień? Nie? No to powiedzcie to mojemu nauczycielowi od języka polskiego. To jest przecież nie wykonalne! Jak mam przeczytać książkę, po której dwóch zdaniach zasnęłam i mam jej dosyć do teraz? NO JAK?! Spokojnie. Wdech. Wydech. Tak więc gimnazjalnych lektur mam serdecznie dosyć i powiem (napiszę) wam, że najchętniej wrzuciłabym tę książkę (oraz inne "dzieła" szanownego pana)Sienkiewicza do kibla i z jakieś 50 razy spuściła wodę. A potem (tak dla pewności, że się utopiły i nie wyjdą z stamtąd w nocy się na mnie odegrać) spłuczę wodę jeszcze z 10 razy i zamknę łazienkę na zamek.


Takimi oto słowami zakończę tego posta i życzę wam dobrej nocy. Buziaki :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz